‚Cmentarologia’ w pigułce

megalit-2Bborkowo

Nim zacznę charakterystykę szczecińskich cmentarzy przybliżyć muszę ogólne dzieje ‘cmentarologii’, czyli to jak przez stulecia zmieniało się podejście do zmarłych i miejsca ich ostatecznego spoczynku.

Zrobię to ‘w pigułce’ i w przystępny sposób, gdyż temat jest dość obszerny, a nie chcę tworzyć elaboratu, który by tylko najwytrwalsi przeczytali 🙂 (Bardziej zainteresowanych odsyłam do książki prof. Jacka Kolbuszewskiego „Cmentarze” lub na stronę Cmentarium)
—————————

1. Prehistoria:

Najstarsze miejsca pochówków nazywamy cmentarzyskami (w odróżnieniu od późniejszych cmentarzy!), które dzielimy na całopalne i szkieletowe (podział ze względu na formę obrządku) lub płaskie i kurhanowe (podział ze względu na rodzaj grobu). W paleolicie i mezolicie zmarłych chowano głównie w miejscu obozowisk, zaś po rewolucji w okresie neolitu– obok osady, w pozycji skurczonej. W neolicie pojawiły się też budowle sepulkralne w postaci megalitów np. dolmeny, menhiry. Następnie, od epoki brązu upowszechnił się obrządek całopalenia.

2. Starożytność i pierwsi chrześcijanie:

Punktem odniesienia jest tu starożytny Rzym. Zmarłych generalnie chowano poza obrębem miasta, o czym wspomniano w słynnym prawie Dwunastu Tablic. A czemu poza miastem? Nie tylko ze względów higienicznych, ale też dlatego, że Rzymianie obawiali się, że zmarli powrócą i będą ich nękać 🙂 Cmentarze przybierały postać tzw. ulic grobów (patrz: słynna Via Appia) tzn. przy drodze w stronę danego miasta wznoszono budowle grobowe i pomniki o rozmaitych formach architektonicznych i zdobieniach. Później w XIX w. twórcy pomników nagrobnych będą czerpać inspirację z antycznej sztuki sepulkralnej.
W starożytności stosowano zarówno kremację jak i inhumacje, aż do III w.n.e, gdy pod wpływem szerzącego się chrześcijaństwa kremacji zaniechano.
Mniej zamożni zmarli chowani byli w naziemnych kolumbariach, gdzie do odpowiedniej niszy trafiała urna z prochami (ta forma budowli sepulkralnej pojawia się na współczesnych nam cmentarzach ze względu na oszczędność miejsca i popularyzację kremacji, przykład: Cmentarz Centralny). Gdy inhumacja wyparła kremację, a w kolumbariach zaczęło brakować miejsc, zaczęto je poszerzać…w dół i tym sposobem powstały owiane sławą i legendą katakumby ,czyli podziemna sieć korytarzy, których głównymi użytkownikami byli chrześcijanie.

 3. Średniowiecze i okres nowożytny

Miedzioryt_Ch._Zickermanna_z_1724_r-_p-25C5-2582d_cz-25C4-2599-25C5-259B-25C4-2587_cmentarza_przy_ko-25C5-259Bciele_-25C5-259Bw.Piotra_i_Paw-25C5-2582aW dużym uproszczeniu – to czas pochówków w kościołach i na cmentarzach przykościelnych, czyli mówiąc ogólnie na terenie miasta. Skąd taka zmiana ? Przez chrześcijan i relikwie męczenników. Od ok. III w.n.e. nad ich grobami zaczęto stawiać martyriony, przekształcone potem w bazyliki cmentarne, co przyciągało kolejnych zmarłych. Gdy owe ciała męczenników zaczęto przenosić do kościołów zmarli ‘poszli’ na nimi. Nie ważne, że łamano prawo zakazujące pochówków na obszarze miasta, ważne, że spoczęło się blisko kogoś świętego, blisko Boga. Kto bardziej zasłużony i bogaty wieczny spokój znajdywał w kościelnej krypcie, ci biedniejsi – na przykościelnym terenie. Później ten zwyczaj się tak upowszechnił, że zyskał sankcję prawną.

Jak taki cmentarz przykościelny wyglądał? Uogólniając – teren był nieduży, ogrodzony murem z bramką, pozbawiony bujniejszej roślinności – jedynie co to mogły pojawić się lipy (‘święte” drzewa) wzdłuż owego muru. Nagrobki były rzadkością, co najwyżej stawiano drewniany krzyż. Zresztą długo by one nie posłużyły, gdyż przez tyle wieków ziemia była wielokrotnie przekopywana pod nowe pochówki (choć kości przenoszono nie raz do ossuariów).

Czy cmentarz służył tylko do chowania zmarłych? Nie. Był lokalnym forum, bazarem, miejscem spotkań w dzień i w nocy, terenem do wypasu bydła czy suszenia bielizny, miejscem ukrywania się przestępców czy ‘pracy’ prostytutek.

A czy cmentarz przykościelny był dla wszystkich chrześcijan ? Też nie. Jak ktoś zmarł na jakąś chorobę zakaźną typu trąd, gruźlica bądź był samobójcą, lichwiarzem czy innym grzesznikiem chowano go ‘na szybko’ za murami miasta.

Choć pod wpływem idei reformacji, czyli po rozpadzie chrześcijaństwa na kościół katolicki i protestancki, ewangelicy głosili zakaz kultu relikwii świętych i chowania zmarłych w kościołach, to w praktyce się to nie przyjęło i pochówki wewnątrz miasta i kościoła odbywały się aż do przełomu XVIII i XIX w.

4. Od XIX w. do współczesności

„Cmentarna rewolucja” nastąpiła na przełomie XVIII i XIX w. Wielokrotnie przekopywane cmentarze przykościelne z wystającymi kośćmi, fetor unoszący się w mieście, zatrucie wód gruntowych…Musiano w końcu temu zaradzić. Już w II poł. XVIII w. władcy niektórych państw wydawali zarządzenia, by cmentarze przenieść poza teren miasta. Opór społeczeństwa był ogromny. Bo jak to poza teren miasta? Z dala od kościoła? I jeszcze w ziemi, gdzie chowano dotychczas heretyków ?! Hańba. Ale z czasem społeczeństwo się przekonało do nowych miejsc pochówków. Minusem była większa odległość, ale za to ile plusów: własny grób z ładnym nagrobkiem, pełna higiena i szacunek dla zmarłego i wpływ na lokalną gospodarkę (powstawanie zakładów kamieniarskich i pogrzebowych).

Większe nekropolie były polem do popisu dla architektów krajobrazu. Bo cmentarz teraz miał być nie tylko miejscem wiecznego snu, ale parkiem, terenem do spacerów i oddawaniu się zadumie. Ścieżki, ławeczki, elementy wodne, rozplanowana roślinność, a w to wszystko wkomponowane nagrobki. Na mniejszych cmentarzach oczywiście wyglądało to troszkę inaczej, ale idea ‘zielonego cmentarza’ musiała być zachowana i jest aktualna do dziś.
—————–

Jak dzieje szczecińskich cmentarzy wpisują się w historię ‚cmentarologii’ można poczytać tu.

Dodaj komentarz