Cmentarz przy ul. Smutnej: Od dewastacji po rewitalizację, cz. 1 „Początek”

smutna - przed rewitalizacją

Trwający I etap rewitalizacji cmentarza przy ul. Smutnej niezmiernie cieszy, lecz nim doszło do jego realizacji upłynęły ponad 4 lata. A zaczęło się od postu na pewnym forum…

(Dodam na wstępie, iż od samego początku związana byłam ze społecznymi pracami prowadzonymi na tym cmentarzu, więc temat jest mi emocjonalnie bardzo bliski…)

Teren dawnego cmentarza przy ul. Smutnej był mi znany od dawna. Zarośnięte chaszczami, zawalone śmieciami niczym dzikie wysypisko, wśród którego spotkać można było tubylca z flaszką w dłoni siedzącego koło swego legowiska.

Nie wiem czy lokalna społeczność świadoma była dawnej funkcji tego terenu. Fakt faktem przy dokładniejszym przyjrzeniu się można było dostrzec kilka podstaw nagrobnych…

POST, KTÓRY WYWOŁAŁ LAWINĘ ZMIAN

11 marca 2008 r. na forum Portalu Miłośników Prawobrzeża użytkownik Mavr umieścił post o treści „Sprawa która męczy mnie od dłuższego czasu. W konkurencji pt. Najbardziej zasyfiony cmentarz na Prawobrzeżu – absolutny i bezapelacyjny nr 1”. Do wpisu dołączono kilka zdjęć obrazujących ówczesny stan cmentarza. Trudno było się nie zgodzić, iż jest on strasznie zasyfiony. Zaczęła się na forum dyskusja, co możemy zrobić.

Zdawaliśmy sobie sprawę, że uporządkowanie całego terenu jest awykonalne a samo uprzątnięcie śmieci nie załatwi w pełni sprawy, gdyż za jakiś czas znów się one pojawią.

Wiedzieliśmy, że działka przy ul. Dąbskiej wraz z obszarem cmentarza została wydzierżawiona w 2006 r. prywatnemu inwestorowi pod budowę obiektu sportowo – rekreacyjnego (wrócę jeszcze do tej sprawy), jednakże przez okres dwóch lat właściciel nie podjął żadnych widocznych działań idących w kierunku uporządkowania tegoż terenu czy choćby zabezpieczenia przed dalszą dewastacją.

Zdawaliśmy sobie sprawę, że nasze działania mogą zostać odebrane w dwojaki sposób i wywołają reakcję łańcuchową.

Jednakże nie chcieliśmy bezczynnie siedzieć. Ważne jest zacząć, zainicjować, pokazać i nagłośnić sprawę.

W pobliżu znajduje się wszak szkoła podstawowa. Idące do niej dzieci mijały teren zarośniętego cmentarza, na którym pili alkohol i spali różni delikwenci. W pobliżu znajduje się także ładnie zagospodarowany staw Rudzianka, z ustawionymi wokół kilkoma ławeczkami i pływającymi kaczkami dokarmianymi przez mieszkańców. A pomiędzy nimi dzikie wysypisko śmieci na zdewastowanym cmentarzu…

SOBOTNIM PORANKIEM…

29 marca 2008 r., o godz. 9.00. w kilkuosobowym gronie Miłośników Prawobrzeża, pomimo lekko deszczowej aury (a później i gradu :)), spotkaliśmy się na terenie cmentarza uzbrojeni w duże worki na śmieci, rękawice i inny przydatny sprzęt.

O naszych planowanych działaniach została poinformowana wcześniej Rada Osiedla Bukowe-Klęskowo, Straż Pożarna, Zakład Usług Komunalnych, Mniejszość Niemiecka oraz lokalne media.

Ówczesny stan cmentarza najlepiej obrazują poniższe zdjęcia:

W pierwszej kolejności należało uprzątnąć śmieci. W ciągu ok. 2-3 godzin zapełnionych zostało ok. 40 worków. W dużej mierze znalazły się w nich puszki i butelki po napojach procentowych. To akurat nas nie dziwiło. Lecz wśród śmieci znalazł się także m.in tapczan, papa dachowa, ramy okienne, wrotki, pedał od roweru, zabawki, odzież, garnki, metalowa taca z artystycznymi wzorami i pełno opakowań po produktach spożywczych i reklamówki.

Kilkadziesiąt worków z zawartością po kilku dniach i kilku telefonach zabrał Zakład Usług Komunalnych.

Między czasie odwiedził nas Pan Radosław Flasiński z Mniejszości Niemieckiej, reporterzy Głosu Szczecińskiego, Mojego Miasta oraz Polskiego Radia Szczecin.

Praca wrzała. Po zebraniu śmieci i wycięciu chaszczy od razu przejaśniało i wyraźniej było widać pojedyncze podstawy nagrobne i obramowania grobów. Pełni zapału postanowiliśmy ustawić do pionu widoczne fragmenty nagrobków. Nie było ich wszak dużo. Tak nam się wówczas wydawało…

Dewastacja niemieckich cmentarzy przybierała różne formy. Od wywracania nagrobków po wywożenie ich i przerabianie na polskie płyty nagrobne czy używanie jako budulca murków i chodników. Przewrócony nagrobek przykrywał kurz czasu w postaci ziemi i zieleni.

I takowy kurz przykrył kilkadziesiąt nagrobków na cmentarzu przy ul. Smutnej, co odkrywaliśmy z każdym wbiciem szpikulca w ziemię. Raptem 5 – 10 centymetrów pod nią znajdowały się ślady po dawnych mieszkańcach Hökendorfu. Ślady, które opowiadały nam historię tej przedwojennej wsi i samego cmentarza.
Ok. godziny 16 zakończyliśmy społeczną akcję. Efekt przerósł nasze najśmielsze oczekiwania. Teren cmentarza wyraźnie przejaśniał i zamiast dzikiego wysypiska śmieci widać było z oddali blisko 25 ustawionych płyt nagrobnych, z których część zachowała się w rzędowym układzie grobów (mówiąc inaczej, widoczny był przestrzenny układ cmentarza, co często się nie zdarza). Oprócz tego odnaleźliśmy kilka potłuczonych tablic inskrypcyjnych z przełomu XIX i XX wieku. Personalia z tych tablic zostały przeze mnie spisane, ot dla pełnej inwentaryzacji.

KOLEJNE DNI

Wiadomo było, że jedna społeczna akcja to za mało. Że będzie ich więcej, że trzeba będzie rozmawiać w szerszym gronie o dalszych, konkretnych krokach.

Efekt naszej pracy budził zainteresowanie przechadzających się w pobliżu mieszkańców. Zaciekawieni zaglądali, komentowali. Zamiast chaszczy, śmieci i tubylców z flaszką widzieli odsłonięty, wysprzątany teren ze stojącymi kilkudziesięcioma nagrobkami i kilkoma palącymi się zniczami.

To, jak duże zmiany zaszły najlepiej obrazują zdjęcia tego samego miejsca ‘przed’ i ‚po’…

Ciąg dalszy nastąpi(ł): 

– [część 2 oraz część 3]

Dodatkowo

– Galeria zdjęć z pierwszej akcji porządkowania cmentarza i pierwszego dnia po akcji – Klik
– Filmiki Slazmiego z akcji Cz.1, Cz. 2 i z dnia po pierwszej akcji Klik
– Relacja Pawła Ruczko – Klik

5 thoughts on “Cmentarz przy ul. Smutnej: Od dewastacji po rewitalizację, cz. 1 „Początek”

  1. No nie wierzę, Wy się narobiliście, a potem urzędowa „rewitalizacja” powyrywała te nagrobki i poustawiała na nowo 😀 Wasza wersja cmentarza bardziej mi się podoba.

    Wystarczyłoby ogrodzenie terenu i doroczne wsparcie ze strony miasta w zakresie grabienia i wycinania krzaków. A tu spychacz i lapidarium. Nie rozumiem…

  2. Dokładnie widać ile skarbów cmentarnych można wydobyć z ziemi, tj. ile substancji zostało uprzednio zakryte przez ziemie i krzaki. Piszę to, bo niektórzy widzą tylko to co na zewnątrz wystaje przed akcją i sceptycznie podchodzą od renowacji.
    Wspaniała robota!

  3. Anek – miasto na tamten czas umywało ręce, bo teren miał prywatnego właściciela. W kolejnych odcinkach tekstu wszystko wyjaśnię. Kompromis jakiś musiał być. W Szczecinie nie ma chęci do zachowywania pierwotnego układu przestrzennego cmentarzy.

    Night – masz rację, ziemia skrywa wiele śladów przeszłości i dla mnie ich odkrywanie to bardzo fajna sprawa 😉

  4. Teraz z będzie wszystko tak beznadziejnie wyrównane „pod linijkę”, tamto pierwotne założenie miało swój klimat i w takim kształcie powinno pozostać naprawione albo zostawione w spokoju …

    Michał

  5. Brak chęci to również błąd w sztuce konserwatorskiej… Za ciężkiego PRLu była dyrektywa o tworzeniu lapidariów na cmentarzach żydowskich, bo wówczas faktycznie nie dało się inaczej i teraz WUOZy i zielenie miejskie czasami myślą kategoriami z PRLu.

    Są teraz możliwości, jest gigantyczna siła oddolna, a marnuje się je spychaczem. Nie znajduję usprawiedliwienia.

Dodaj komentarz