Kołowo (gm. Stare Czarnowo) – cmentarz przykościelny

kolowo-ikona

Miejsce, w którym czas jakby zatrzymał się w miejscu – takie mam zawsze wrażenie, gdy jestem w Kołowie, niewielkiej wsi położonej na skraju Puszczy Bukowej. Celem moich niedawnych odwiedzin był nieczynny cmentarz przykościelny i zinwentaryzowanie zachowanych nagrobków.

Jak w wielu wsiach o typowej zabudowie owalnicowej kościół ulokowany jest w centrum, więc trafić do niego nie jest trudno. Neogotycka murowana budowla ze strzelistą wieżą z czterema mniejszymi wieżyczkami stanęła w tym miejscu pod koniec XIX w. na fundamentach wcześniejszej świątyni. Obecnie kościół wraz z przylegającym doń terenem dawnego cmentarza znajduje się w strefie ochrony konserwatorskiej „A”. (Do poczytania o historii kościoła jak i całej miejscowości odsyłam do rzetelnego źródła jakim jest Leksykon Puszczy Bukowej)

Brama wejściowa na teren kościoła w Kołowie (fot. Agata Freindorf, 2014 r.)Na teren przykościelny wchodzimy od wschodniej strony, przechodząc przez murowaną bramę. Warto zwrócić uwagę również na oryginalny kamienny mur wyznaczający historyczne granice cmentarza.

Pierwsze, co mi rzuciło się w oczy po przekroczeniu bramy to równo przystrzyżona trawa wyglądająca niczym zielony, puszysty dywan.Nagrobki przy kościele w Kołowie (fot. Agata Freindorf, 2014)

Druga rzeczą, która przykuła moją uwagę było kilkadziesiąt płyt nagrobnych ustawionych w rzędzie pod murem, vis a vis wejścia do świątyni. Leżały dość nieskładnie, jakby dopiero czekały na wyeksponowanie. Wśród nich dostrzec można było wiele podstaw nagrobnych i nagrobków z wybitą tablicą inskrypcyjną.

Jednak na kilku płytach były widoczne personalia… Duża, granitowa stela upamiętniająca 22-letniego Waltera Matthiesa, kamienny krzyż z 1869 r. z nazwiskiem Anny Reginy Neumann (to najstarszy z odczytanych nagrobków) czy, nie często już spotykany, żeliwny krzyż z końca XIX w., to przykłady nagrobnych form, które udało się zinwentaryzować.

Urokliwymi obiŻeliwny płotek i nagrobek z dawnego cmentarza przykościelnego w Kołowie (fot. Agata Freindorf, 2014 r.)ektami, niegdyś stanowiącymi integralną część przestrzeni sepulkralnej, są żeliwne ogrodzenia kwater. Zachowały się tu dwa takie obiekty, będące przykładem pięknego XIX-wiecznego rzemiosła kowalskiego.

Za świątynią widok jest nieco bardziej przygnębiający. Oprócz jednego z rzeczonych żeliwnych ogrodzeń oraz leżącego obok ciekawego nagrobka z 1878 r., znajduje się tam kilka zaniedbanych, małych skromnie wykonanych grobów.  

Nadmienić należy, iż na terenie cmentarza przykościelnego zachował się częściowo około stuletni starodrzew, głównie są to jesiony wyniosłe i klony jawory.

 

Jeśli będziecie w Kołowie i traficie na otwarty kościół (czynny jest on tylko podczas nielicznych mszy) to warto wejść do środka. Dlaczego? Wewnątrz świątyni znajdują się trzy cenne płyty nagrobne, wmurowane w podłogę na styku nawy i prezbiterium:

  1. Opata kołbackiego Jana Jordani, zmarłego w 1395 roku (wapienna płyta przedstawiająca postać zmarłego w cysterskim habicie, z laską opacką w lewej dłoni i księgą w prawej dłoni – to unikatowy obiekt);
  2. Koniuszego książęcego z 1615 roku;
  3. Łowczego z 1775 roku.

Więcej zdjęć w galerii

Indeks zmarłychkliknij

Dodaj komentarz