Bogdan Frankiewicz – „Szczecińskie cmentarze”

Frankiewicz-252Cok-25C5-2582adka

Autor: Bogdan Frankiewicz
Tytuł: Szczecińskie cmentarze Stettiner Friedhöfe
Wydawnictwo: Towarzystwo Przyjaciół Szczecina
Rok wydania: 2003
ISBN: 83-919174-0-1
Ilość stron: 248
Język: polski i niemiecki
Format: 17,5×24 cm
Oprawa: twarda

Jest to pierwsza, i jak na razie jedyna, monografia szczecińskich cmentarzy. Autor, historyk-archiwista, nie doczekał się niestety jej publikacji, a mi nie dane było go poznać osobiście. Materiały do książki zbierane były przez kilkanaście lat, głównie wśród źródeł archiwalnych, których szczupłość przyczyniła się do tego, iż o niektórych cmentarzach wiadomo bardzo mało.

– We wstępie autor zaznaczył, iż zdaje sobie sprawę z tego, że nie wszystkie cmentarze udało mu się zidentyfikować. I ma rację. Dziś wiemy, że co najmniej trzy nekropolie (w Załomiu, Rzęśnicy i Strudze) umknęły jego uwadze, a bardzo prawdopodobne, iż to jeszcze nie wszystkie…

Po krótkim wstępie autor opisał ogólne dzieje szczecińskich cmentarzy, a w następnym rozdziale skupił się na opisie najstarszych nekropolii znajdujących się przy kościołach i klasztorach. Pozostałe cmentarze zostały opisane według podziału terytorialnego (dzielnic). I tu mam uwagę w kwestii przyporządkowania niektórych cmentarzy do danego osiedla, przykładowo: cmentarz przy ul. Topolowej to Śmierdnica, a nie Jezierzyce; cmentarz przy ul. Chopina to Niemierzyn, a nie Warszewo.

– Niewątpliwym plusem publikacji jest oparcie jej o źródła archiwalne. Autor skupia się na odtworzeniu historii poszczególnych cmentarzy, odwołując się często do przedwojennych map. W książce zamieszczono zresztą stare ryciny oraz plany, a także przedwojenne zdjęcia.

– Minusem jest natomiast brak najaktualniejszego opisu, gdyż autor sam przyznaje we wstępie, iż wizję lokalną przeprowadzał w latach 1985-1990 i od tamtej pory niektóre cmentarze zmieniły swój wygląd. Nie oznacza to, iż zupełnie nie ma informacji o dziejach danej nekropolii po 1990 r., lecz brak jest kompetentnego opisu stanu zachowania. Wiąże się z tym jeszcze jedna kwestia: autor pobieżnie traktuje informacje dotyczące zachowanych nagrobków. W kilku przypadkach, owszem, podaje personalia odczytane z płyt nagrobnych, ale jest to sporadyczne i zdarzają się błędy (np. przy opisie cmentarza przy ul. Chocimskiej źle odczytane zostało nazwisko panieńskie Donate Sydow: powinno być „Heinrich”, a w książce jest „Binrich”). Autor nie podejmuje także tematu symboliki nagrobnej czy analizy epitafiów.

– Od publikacji książki minęło prawie 10 lat i przeglądając ją trzeba mieć świadomość, że sytuacja niektórych cmentarzy uległa zmianie np. utworzone zostało lapidarium przy ul. Wapiennej czy przy ul. Radosnej.

Niewątpliwie przydałaby się na regionalnym rynku wydawniczym nowa, aktualniejsza publikacja na temat szczecińskich cmentarzy, choć książka B. Frankiewicza jest pozycją obowiązkową dla cmentarologów.

ps. z tego co mi wiadomo, książki nie kupimy już w żadnej księgarni.

Dodaj komentarz