Rowerem po Cmentarzu Centralnym: propozycja trasy

Cmentarz Centralny obeszłam już wielokrotnie wszerz i wzdłuż. Spacerując głównymi ścieżkami jak i zaglądając w różne zakamarki szukając śladów historii. Jednak na przejście całego cmentarza i zobaczenie najciekawszych obiektów trzeba poświęcić kilka godzin. Wszak to prawie 170 hektarów ! Ale istnieje też bardziej ekspresowa forma zwiedzania – na dwóch kółkach.


rower miejskiJeździć rowerem bardzo lubię. I stanowczo popieram takie eko-przemieszczanie się. Ucieszył mnie zatem fakt, że w Szczecinie uruchomiony został Rower Miejski, czyli sieć stacji rowerowych z możliwością ich wypożyczenia. Mój Luby zaproponował, by wypróbować jak się nim jeździ. Oczywiście nie trzeba było mnie długo namawiać. I od razu wiedziałam, gdzie się udamy na pierwszą przejażdżkę.

 

OCZYMA ROWERZYSTY

 

Mój Mężczyzna ma to szczęście (albo nieszczęście), że czasem wyciągam go na spacery po różnych starych cmentarzach i przy tym bardzo lubię co nieco poopowiadać o ich historii. Po Cmentarzu Centralnym zdążyłam go już kilka razy przeciągnąć (a nawet był on miejscem jednej z naszych pierwszych randek 🙂). Jednak zwiedzanie na rowerze to coś nowego.

Jednoślady wypożyczyliśmy ze stacji przy ul. Ku Słońcu, raptem 0,5 km od głównej bramy cmentarza. Dotarliśmy zatem do niej szybko ścieżką rowerową i rozpoczęliśmy zwiedzanie.

Mapka naszej trasy:

 

Mapka-rowerem po cmentarzu

 

Część Pierwsza

 

Po przekroczeniu głównego wejścia mamy dwie możliwości. Możemy pojechać prosto szeroką aleją Platanową, mijając po drodze (na wysokości kwatery 24) najstarszy nagrobek na cmentarzu pochodzący z grudnia 1901 r. I tuż przed kaplicą skręcić w lewo. Druga zaś opcja pokrywa się z początkiem traktu historycznego. Za bramą główną należy skierować się na ukNagrobek rodziny Hentschel, pomnik poległych w I w.ś. z 357 Pułku Piechoty, nagrobek Bernharda Stoewera, niemieckie nagrobki z tyłu kaplicyos w lewo, a następnie skręcić w prawo (w stronę kwatery 24), zgodnie ze strzałkami wytyczonej ścieżki zwiedzania. Wybierając tą opcję zobaczymy po drodze kilka poniemieckich pamiątek: sześcioboczny, zwieńczony figurą orła pomnik poległych w I wojnie światowej żołnierzy z 357 Pułku Piechoty, kilka rodzinnych nagrobków i okazałych grobowców oraz głaz upamiętniający miejsce spoczynku znanego szczecińskiego przemysłowca Berharda Stoewera.

 

Niezależnie od wybranej opcji docieramy do alejki na tyłach kaplicy głównej. W 1911 r. z okazji wystawy sztuki cmentarnej w tym właśnie miejscu urządzono tzw. cmentarz wzorcowy, na którym zaprezentowane zostały wzory nagrobków i obsadzeń. Obecnie jednak po tej ekspozycji nie ma śladu, lecz w jej miejscu ustawiono kilkanaście innych, zachowanych nagrobków poniemieckich. Wyjeżdżając zza kaplicy można skręcićNagrobek Wilhelma Meyera, Pomnik "Pamięci Zmarłych Szczecinian", widok spod kaplicy na główną oś założenia na chwilkę w lewo, by po kilkunastu metrach znaleźć się przy grobie Wilhelma Meyera – miejskiego radcy budowlanego, projektanta cmentarza. Chcąc podziwiać jego architektoniczny talent wystarczy wrócić pod kaplicę główną – prawdziwy majstersztyk, spod którego rozpościera się przepiękny widok na położony w zagłębieniu basen, tarasy i ustawiony już po wojnie Pomnik Braterstwa Broni. Okrążamy basen z prawej strony mijając kolejną grupę poniemieckich nagrobków (m.in. grób Hugo Lemcke’go – znanego historyka, pierwszego konserwatora zabytków) oraz Pomnik „Pamięci Zmarłych Szczecinian”.

Przystajemy po drugiej stronie basenu, by spojrzeć na kaplicę z pewnej odległości.

widok na kaplicę

Za nami znajduje się cmentarz wojenny, lecz my jedziemy dalej cały czas prosto, mijając na skrzyżowaniu pomnik „Matka ziemia” i docierając szeroką aleją Południową do bramy nr 12, czyli wejścia na cmentarz od strony ul. Mieszka I. Tu skręcamy w prawo (między kw. 32 A i 29 A). Po drodze w zaroślach dostrzec można kolejne poniemieckie nagrobki. Na drugim skrzyżowaniu (przy kw. 36E) skręcamy w lewo, by po chwili zobaczyć wyłaniający się z zadrzewienia dawny wiatrak z 1880 r., dziś już bez skrzydeł. Dalej skręcamy w prawo, wyjeżdzając na aleję Zakole i następnie w lewo do miejsca, które wieńczy główną oś cmentarza.

 

Część Druga

 

Znajdujemy się już w nowszej części cmentarza, która powstała po 1918 r. i została zaprojektowana nieco w odmiennym stylu, co można dość łatwo dostrzec. Podczas gdy w starszej części alejki biegną zakolami, w nowszej biegną prostopadłe do głównej osi, wydzielając prostokątne kwatery.

Pomnik "Matka Ziemia", dawny wiatrak, jeden z poniemieckich nagrobków przy kw. 29A, kwatera Pionierów Szczecina

Po swej prawej stronie widzimy z daleka Pomnik Braterstwa Broni, a w okalających ‘polankę’ pasach zieleni ukryte są kolejne zachowane poniemieckie nagrobki. My jednak skręcamy w lewo, wjeżdżając w szeroką aleję Widokową, zwaną niegdyś Topolową, ze względu na ciągnące się wzdłuż niej szpalery topoli włoskich. Niestety drzew tych już nie ma, lecz pozostały okazałe żywopłoty.

Zjeżdżamy zatem z górki, lecz nie rozpędzając się nadto, gdyż asfalt nie jest tu zbyt równy. Docieramy do skrzyżowania z aleją Lipową, czyli głównym ciągiem komunikacyjnym tej części nekropolii. Przed nami, pośród świerków i diaglezji, znajduje się żelbetonowa konstrukcja tzw. potrójny basen z mostkami. Niegdyś wypełniony był wodą, w której pływały złote rybki, obecnie stoi pusty.

Omijamy basen, jadąc dalej prosto i podziwiając po obu stronach dolinę dwóch strumyków, najpierw Cichej Wody, a kawałek dalej – Jasnej Wody. Jeszcze parę machnięć pedałami i jesteśmy w zasadzie na drugim krańcu cmentarza. Skręcamy w prawo (przy kw 81 A), w aleję Zachodnią. Przed nami prosty odcinek drogi, w którego mniej więcej połowie, po lewej stronie znajduje się kwatera Pionierów Szczecina wraz z pamiątkowym pomnikiem. Warto tu na chwilę zajrzeć (kw 88), by pochylić głowę nad wspólnym grobem, tych którzy zginęli tuż po wojnie, nieraz śmiercią tragiczną.

Z alei Zachodniej skręcamy w prawo w aleję Strumykową. Prosty odcinek drogi, którym przejeżdzamy ponownie, choć tym razem z innej strony, dolinę Jasnej Wody. Przy skrzyżowaniu z aleją Leszczynową mijamy Pomnik „Pamięci Olimpijczyków”. To dość nowy monument, odsłonięty w 2010 r. i upamiętniający zmarłych zachodniopomorskich uczestników olimpiad. Swym wyglądem nawiązuje zresztą do kształtu znicza olimpijskiego.

Wjeżdżamy w aleję Leszczynową. To przy niej stała niegdyś otoczona żywopłotami bukowymi druga kaplica pogrzebowa, wybudowana w stylu modernistycznym. Trudno sobie wyobrazić jak wyglądał wówczas ten zakątek, gdyż zniszczoną kaplicę rozebrano (w 1984 r.), tworząc w jej miejscu kwaterę grzebalną nr 69 c-f. Mijamy zatem owe kwatery pedałując prosto przed siebie i dojeżdżając do bramy wejściowKwatera żydowska, rzeźba św. Jerzy walczący ze smokiem, Pomnik "Tym, którzy nie powrócili z morza", Krzyż Katyńskiej (nr 5). Nie opuszczamy jednak cmentarza, lecz zakręcamy w aleję Lipową. Z lewej strony będziemy mijać kwaterę o numerze 62 – to wydzielona kwatera żydowska. Jedziemy dalej główną aleją równolegle do strumienia Cicha Woda. Warto tu wspomnieć, iż w zaroślach przy kwaterze 63 E stoi pomnik mający ciekawą historię. To tzw. nagrobek z czterema chłopami upamiętniający małżeństwo Riess. Ciężko jednak dotrzeć tu rowerem, zwłaszcza po opadach deszczu.

Skręcamy w lewo między kwaterą 59A i 59B. Mijamy Ogród Pamięci, czyli miejsce przeznaczone do pochówku prochów i pedałujemy dalej prosto. Dopiero za kwaterą 43C odbijamy w lewo docierając po chwili do niewielkiego placyku, na którym już z daleka widzimy tajemniczą postać. To rzeźba przedstawiająca św. Jerzego walczącego ze smokiem. Upamiętnia poległych z 2. pułku piechoty Landwehry. Jeszcze kilka lat temu pozbawiony był m.in. głowy i rąk, lecz w 2010 r. przeszedł prawdziwą metamorfozę dzięki zabiegom konserwatorskim.

Pomnik "Pamięci Sybiraków", jeden z poniemieckich nagrobków przy alei Okólnej, lapidarium

Powoli zmierzamy do końca trasy, kierując się dalej na wschód, do pomnika „Tym, którzy nie powrócili z morza” i dalej, już z górki, aleją Okólną w kierunku głównej bramy.
Po drodze spojrzenie na jeszcze kilka obiektów, m.in: Krzyż Katyński, Pomnik Sybiraków czy ładnie odrestaurowaną i ciekawą wizualnie grupę poniemieckich nagrobków.

Gdy mamy jeszcze chęci możemy na sam koniec podjechać do lapidarium, bo warto je zobaczyć, choć akurat niekoniecznie na jednośladzie.

A po drodze często można spotkać urocze, choć strachliwe, wiewiórki 🙂

 

PODSUMOWANIE

 

W ciągu około 1,5 godziny objechaliśmy cmentarz wszerz i wzdłuż trasą liczącą niecałe 6,5 kilometra. Nie śpiesząc się i robiąc krótkie postoje. Poruszaliśmy się głównie asfaltowymi ścieżkami. Ich stan nie zawsze był sprzyjający rowerowi; trochę potrzęsło, trochę trzeba było poomijać dziur, ale dało radę 🙂 Co warto wspomnieć – nie byliśmy jedynymi rowerzystami poruszającymi się po cmentarnych alejkach. Dwa kółka na tak dużym terenie dobrze się sprawdzają.

W zeszłym roku pani Maria Michalak, kierownik Wydziału Usług Cmentarnych, wspomniała mi, że ma pomysł na kolejne turystyczne trasy po Cmentarzu Centralnym, w tym trasę rowerową. Jak dla mnie to bardzo dobry pomysł, który mam nadzieję zostanie zrealizowany.

One thought on “Rowerem po Cmentarzu Centralnym: propozycja trasy

  1. To jest super sprawa, na pewno się wybiore
    rowerem miejskim na Cmentarz Centralny, oby były wolne rowery,
    POZDRAWIAM SERDECZNIE
    HM

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *